Ten kurdupel wspiął się dość wysoko. Jako celnik, do tego przełożony celników, zaczął wiele znaczyć, bo szef to szef. Wokół niego podwładni, którzy opanować musieli sztukę czarowania, prawienia komplementów, uśmiechania się na kiepski dowcip, a na ruganie patrzeć jak na zbawienny komplement. Wątpię, że go kochali. Czy możliwe jest pokochać przełożonych? On miał zysk, oni mieli zysk i się jakoś kręciło. Miał władzę, miał pieniądze. Nie miał tego, co mieć powinien,dopóki nie spotkał na swojej drodze Kogoś, kto mu powiedział: złaś, chcę wejść w twój dom.

6043701744_eb487e28d7_z

Dalecy jesteśmy od kurdupla Zacheusza. Niski w naszych oczach. Niski w swoim stylu życia, kombinacjach, krętactwach i cwaniactwie. Przewyższamy go przynajmniej o jedną dużą głowę, bo my wszystko dla Jezusa. Akcja za akcją, bo musi się dziać. Wyścigi w pomysłach na dynamiki ewangelizacyjne. Konferencje, festyny, filmy, spotkania z ciekawym człowiekiem. Koncerty. Walka o tłum. Walka o liczbę. Walka o pochwałę. To oczywiście potrzebne. Na początku. Bo potem, gdy Pan przechodzi, wyciąga z tłumów, akcji, koncertów. Odbiera mikrofon i gadżety. Wyłącza projektor lub prąd. Ściąga z sykomor, na których wyniosła nas, jak balony, nasza duchowość. Patrzy w naszą stronę i mówi: Ja chcę zatrzymać się u ciebie. Z tobą. To ciebie szukam.

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.
Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło» (Łk 19, 1-10).